á
â
ă
ä
ç
č
ď
đ
é
ë
ě
í
î
ľ
ĺ
ň
ô
ő
ö
ŕ
ř
ş
š
ţ
ť
ů
ú
ű
ü
ý
ž
®
€
ß
Á
Â
Ă
Ä
Ç
Č
Ď
Đ
É
Ë
Ě
Í
Î
Ľ
Ĺ
Ň
Ô
Ő
Ö
Ŕ
Ř
Ş
Š
Ţ
Ť
Ů
Ú
Ű
Ü
Ý
Ž
©
§
µ
Doskonała powieść, którą stworzył mistrz pióra Aleksander Dumas.
Polecam gorąco wszystkim, tym którzy lubią czytać książki i czuć przechodzące po plecach ciarki. Masz do wyboru film lub książka? Zdecydowanie książka. Żadna z ekranizacji nie dorasta do pięt lekturze.
W "Hrabim..." znajdziecie wszystko począwszy od nieszczęśliwej miłości i maniakalnej zazdrości, (...) poprzez ludzkie okrucieństwo i wyrachowanie, a na żądzy zemsty skończywszy.
Obowiązkowa pozycja na półce w każdym domu.
W klasyce zachwycasz się językiem, treścią oraz bystrym i przenikliwym okiem piszącego. Zachwycasz się wrażliwością autorów i ich intelektem. Cenisz ich znawstwo świata oraz życia wewnętrznego człowieka, zarówno jako jednostki, jak i elementu tłumu. Głębokie myśli bohaterów i ich psychiczne rozterki częstokroć poślednio wpływają na twoją, osobistą zadumę nad złożonością świata. Przeraża cię jego wielorakość. Oczami autorów stajesz się „czytelniczym centrum obserwacyjnym”. Kpisz z otaczającego cię cyrku ludzkiego motłochu, jego prostactwa i bylejakości lub, wprost przeciwnie – podziwiasz bystrość i szybkość reakcji. Wiele takich przykładów można by wyciągać z przepastnej listy tytułów dzieł spisanych. Jednym z nich jest chociażby „Hrabia Monte Christo” wspomnianego wcześniej Aleksandra Dumasa.
„Hrabia Monte Christo” to ciągle niedościgniony wzór powieści o wielkiej intrydze, zemście i losie, który drwi sobie z człowieka i z tego, czego ten od niego oczekuje. Los nikomu nic nie jest winny i na wszystko przyjdzie odpowiednia pora, ale... Ale ten człowiek nerwowy! Ten – On, wiecznie nienasycony i zawistny. Wiecznie zły bohater swego bytu, który nigdy nie jest taki, jaki być powinien. I to właśnie On, Edmunt Dantes, zostaje wzięty na warsztat pisarski autora. Zapytasz, a któż to taki? Niby nikt, bo to marynarz, idealista i marzyciel poniekąd też. Ma właśnie objąć stanowisko kapitana okrętu handlowego i ożenić się z ukochaną Mercedes. Piękna wizja, a jakże, lecz przeznaczenie zmierza w innym kierunku. Edmunt niesprawiedliwie zostaje wciągnięty w spisek, który go zniszczy, a o którym nic nie wie. Oskarżony o bonapartyzm, zostaje aresztowany na własnym przyjęciu zaręczynowym. Potem ten jego los wikła się okropnie, spisek rodzi kolejną intrygę, a ta przyciąga inne nieszczęścia. Edmund ląduje w więzieniu, w którym spędza czternaście lat najlepszych momentów swego życia.
Jednak poza lochami życie toczy się dalej. Mercedes lokuje swe uczucia w innym wybranku, bandy rosną w siłę, a siłę – jak zawsze – dzierży najbogatszy i najnieuczciwszy. Jednak z najwyższego stołka też można spaść i nieźle potłuc swe pazerne ciało. Nie takie rzeczy się działy i dzieją do teraz. Kto ma mało czasem przy końcu życia staje się bogaczem, a los odwraca swe karty na inną stronę. U Dumasa jest to idealnie pokazane. Jest walka, są kłótnie, jest pruderia i zakłamanie. Ktoś opływa w zbytki i dobrobyt, wydaje krocie na powozy, uczty i wszelkie swe zachcianki, a ktoś patrzy postronnie i klepie dolę na granicy ubóstwa. I wydawać by się mogło, że pomiędzy tymi światami rozpościera się wielka przepaść. Ha, nic bardziej mylnego. Wystarczy jeden moment, dwa słowa, czy spojrzenie oczu, a bliski okazuje się być wrogiem.
O tym pisze Dumas w „Hrabiu Monte Christo”. O bogactwie i dobrobycie magnatów tego świata, ale i o ich pustogłowiu i zaślepieniu egoizmem. W laboratoryjny wręcz sposób rozkłada tu na detale psychiczne i moralne postępowanie każdego z bohaterów. W pierwszej części spiskami i knowaniami zasypuje czytelnika, by w kolejnej nieco wyhamować. Są intrygi i zwycięstwa, ale i wielkie wpadki, bolesne konsekwencje. Trudno pisać o detalach fabuły, bo tą zna każdy – lub wielu – lecz nie sposób pominąć żadnego fragmentu. Dumas zaskakuje treścią, językiem i zakończeniem. Dla mnie nieco zaskakującym, przywodzącym na myśl ostatnią scenę filmową z „Przeminęło z wiatrem”. Happy End i kurtyna opada.
Ale, „Hrabia Monte Christo” bez względu na to, czy ktoś go czytał, czy nie, zawsze na nowo ciekawi i absorbuje. Zmusza do śmiechu, do skupienia, ale i do zastanowienia. Dumas często sięga po drwinę, którą stawia przed lustrem, by przyjrzała się sama sobie. Staje i fałsz, który malował oblicze tyle lat. Do lustra ciśnie się też niewinność. A ty czytelniku patrz co się dzieje po latach z tymi obliczami. Patrz, jak starość maluje twarz i jak prawda u kłamcy zmienia profil. Z kłamstwem można żyć – do czasu. To lustro Dumasa w jakimś stopniu magnetyzuje cię, bo fabuła swoją drogą -a osobowość każdej z postaci, to już „inna broszka”. O to chyba w Dumasie chodzi – o plastykę charakterów. O ich nietrwałość i zmienność, Dlatego czytanie Dumasa stanowi przywilej, który nie każdemu jest dany. Ten autor zmusza do skupienia. Po pierwsze ilość stron, a po drugie – wachlarz postaci oraz historia, jaka rozgrywa się w tle. To wszystko musi współbrzmieć w tobie. Nie można pominąć zdania, bo wszystko jest tu po coś. To pełna detali literacka makata, której kunszt wykonania trzeba dostrzec samemu.
agaKUSIczyta